Co by tu jeszcze spieprzyć? Zapytajcie Grzegorza Pudę. Ma bogaty dorobek. Przez rok był ministrem rolnictwa. Krótko. Ale zdążył tyle zepsuć, że wieś uważa go za najgorszego ministra w historii. Od samego słuchania jego nowomowy bolą zęby. Naprawianie szkód po Pudzie zajmie wicepremierowi Kowalczykowi lata. Puda jest jak królik wyciągnięty z kapelusza. Do 2015 r. był radnym w Bielsku-Białej i przez kilka lat żył z diety radnego (25 tys. zł rocznie). Nie wyróżnił się dosłownie niczym. I dlatego przydał się dojnej zmianie jako posłuszny poseł. I Morawieckiemu, który swojego pupila zrobił ministrem rolnictwa. Ale po katastrofie i protestach rolników przeniósł go na ministra funduszy i polityki regionalnej. Jest więc facetem, który ma załatwić z Unią wyczekiwane środki na Krajowy Plan Odbudowy. Zdziwieni? Komisja Europejska też. Takiej niemoty jeszcze tam nie widzieli. Share this:FacebookXTwitterTelegramWhatsAppEmailPrint